Dzisiaj pechowo ... musiałem wcześnie zakończyć wyjazd :/
Rzeszów - Miłków - Zaczernie i z powrotem. Po drodze poluzowała mi się lewa korba, najpierw nakrętka potem już cała śruba. Skończyło się na tym że ostatnie 2 km prowadziłem rower trzymając w ręku korbę.
Tym razem na południe w stronę Krosna, 3 podjazdy na trasie, najpierw pod wiatr, więc powoli, a z powrotem już szybko. Ostatnie 5 km ze średnią ~ 28 km/h, bo zaczynało padać.
Dostałem dzisiaj nowy licznik na MTB, w piątek jade po niego :)
Dzisiaj samotnie przemierzyłem trasę ze Stalowej Woli, przez Nisko - Racławice - Wolinę, zahaczyłem o Nową Wieś i Przędzel. Dojechałem do tabliczki informacyjnej Przemyśl - 100. Wyjechałem tradycyjnie po 5. etapie Tour de Pologne, dlatego miałem mało czasu do jeżdżenia.
Jeszcze w mieście jakiś dziad wymusił pierwszeństwo i prawie by mnie potrącił, debil jeden, by mi rower uszkodził, ale nie dałem się, w ostatniej chwili zahamowałem i łokciem odepchnąłem się od gościa. Kiedyś też miałem podobną sytuacje jak motor mnie nie przepuścił, wpieprzył się prawie mi pod koło ... ale też mi sie udało uniknąć kraksy, zablokowały mi się wtedy hamulce i przez xx metrów nie mogłem jechać :/ Co za ludzie ...
Nisko - Plac Wolności by Kazimierz Garbacz
Ogólnie dzisiaj dobrze się jechało, szybko i pogoda niezła, oby w weekend nie było gorzej, bo planuję dłuższy wypad. MAX: 31,9 km/h
Chciałem dzisiaj trochę pojeździć, bo pogoda się zaczyna poprawiać, z resztą nie mogę usiedzieć w domu po etapie Tour de Pologne ... najchętniej oglądałbym TdP "jadąc" na trenażerze :) ale niestety go nie posiadam.
W sumie nie wiem dokładnie jaki czas przejazdu miałem bo licznik mi szwankuje, chyba się zamoczył ... więc będę się chyba rozglądał za nowym, bo co chwile ten się wyłącza i kasuje :/ Dzisiaj jeździłem w nocy prawie cały dystans i po mieście.
Poniżej kilka zdjęć z wczorajszego etapu ... co tam się działo w końcówce. Jakiś kibic potrącił kolarza, ten przewrócił się i wpadł na innych ... głupota ludzka nie zna granic :( Kto oglądał ten wie jak było, ja śledzę trasę cały czas na żywo przez internet całkowicie mnie pochłania ten TdP :)
Takie piękne rowerki ...
Jeden z kolarzy Astana ucierpiał
Tutaj reszta kolarzy ogląda powtórkę z finiszu na telebimie
Lider wyścigu Wouter Weylandt
Rower ekipy T-Mobile, domyślam się że calutki na komponentach Shimano DuraAce
Zdjęcia dzięki uprzejmości daVe. W tym wątku inne zdjęcia z imprezy, ja wybrałem najciekawsze.
Wyjechałem zaraz po obejrzeniu Tour de Pologne, było pochmurno i zanosiło się na solidne opady, dlatego nie wziąłem kolażówki, tylko MTB i tak był ubłocony po wczorajszej jeździe :)
Pojechałem przez obwodnicę (tam gdzie niedawno mnie niebiescy zatrzymali, ale nie było ich tym razem :)) a więc dalej na Brandwicę i Jastkowice, troche mi wiało wiec zwolniłem bo nie chciałem się spocić i jechać mokry do domu. Dalej do Pysznicy i St. Woli, chciało mi się jeszcze jeździć to pojechałem do Niska, koło Dariusza i stadionu.
W Nisku się rozpadało i to porządnie, ale to i tak mnie nie zniechęciło (przecież nie jestem z cukru :D), dalej koło jednostki wojskowej, tam już lało konkretnie to zawróciłem. Po zmroku, przemoczony dotarłem do domu.
No i w pierwszej setce w tym miesiącu na razie ... Jak bedzie ładnie pod koniec tygodnia to mam plan jak natrzaskać sporo kilometrów :)
No nie dało się dzisiaj pojeździć, wszystko przez pogodę, 15* tylko chyba już lata nie będzie a zima przyjdzie w listopadzie. Trochę pojeździłem na kolarce, ale deszcz mnie zawrócił do domu. To wziąłem MTB i wyciągnąłem kumpla na wieczorowe rowerowanie, ale deszcz znowu dał o sobie znać i w konsekwencji wróciłem mokry, ubłocony i z piaskiem w ustach ... ale i tak było fajnie :)
Jak większość z polaków wie, wczoraj zaczął się nasz narodowy wyścig kolarski organizowany przez Czesława Langa, tutaj kilka zdjęć z wczorajszej jazdy drużynowej na czas, która nie będzie liczona do klasyfikacji generalnej.
Grupa Milram
Cofidis na trasie.
Kolarze z Euskaltel
Astana w kaskach Specialized
Kolaż T-Mobile
Grupa Lampre A tu połączone obrazki na tapetę w rozdzielczości 1280*1024. Zdjęcia dzięki uprzejmości: Schwefel
Wieczorna jazda, o 19:30 wyjazd z kumplem do Niska bocznymi drogami a z powrotem główną krajową numer 77. Po drodze pociągnął nas pewien gostek, jechaliśmy średnią powyżej 30 km /h. Potem kręciłem się sam jeszcze po mieście.
Nie wiedziałem za bardzo w którą stronę się wybrać, ale zaraz po wyjechaniu z domu zobaczyłem rowerzystę w kompletnym stroju kolarskim, to pojechałem za nim, od wyznaczał mi trasę, ale tylko przez 4 km, potem skręcił na jakieś osiedle a ja wyjechałem za miasto.
Po chwili miałem już trasę mniej więcej ułożoną :) ale czasu było mało bo zbyt późno sobie wyjechałem. Pogoda początkowo była w sam raz na rower, nie za gorąco a wiatr umiarkowany.
Minąłem Pysznicę, Kłyżów, w Zarzeczu spotkał mnie przymusowy postój - remont nawierzchni drogi krajowej - po obu stronach rozstawione światła, czekała mnie przeprawa przez zdarty asfalt :/ Ale potem miałem 3 km bardzo dobrego asfaltu.
Na rondzie w Nisku zobaczyłem chmurę, która się do mnie zbliżała, musiałem ją ominąć, to pojechałem prosto na - Rzeszów. Dalej kilkadziesiąt metrów nad drogą przelatywał helikopter policyjny, a w oddali widać było paralotniarza. A aparatu nie miałem bo pożyczyłem.
Wjechałem do lasu za Niskiem, zdaje się że to Nadleśnictwo RUdnik i dalej prosto przez Nowosielec, w sumie długo się ciągnął. Dojechałem do tabliczki Rzeszów - 48, tam sobie zrobiłem postój i zawróciłem, była godzina 18:45. Z powrotem miałem wiatr w plecy, ale i tak się zrobiło chłodniej, tym bardziej jadąc przez las. Wracałem przez Nisko, skrótami, które wcześniej odkryłem :) po drodze spotkałem kumpla i razem jechaliśmy prawie do domu.
Preferuje kolarstwo szosowe, rzadziej uderzam w teren. Jeżdze jak na razie po podkarpaciu, w planach mam dłuższy wyjazd w góry. Mam Meride road 880 na osprzęcie campagnolo i Gianta G-100.