Wpisy archiwalne w kategorii

Odkrywanie

Dystans całkowity:819.80 km (w terenie 5.00 km; 0.61%)
Czas w ruchu:39:51
Średnia prędkość:20.28 km/h
Liczba aktywności:18
Średnio na aktywność:45.54 km i 2h 20m
Więcej statystyk

Rzeszów - Biała - Tyczyn

Poniedziałek, 15 października 2007 · Komentarze(2)
Rzeszów - Biała - Tyczyn - Hermanowa.
W Tyczynie pobłądziłem trochę, w końcu droga się skończyła to zawróciłem, odpoczynek w parku (po którym nie można jeździć rowerem :D) i spowrotem do Rzeszowa.

Za każdym razem jak wyjeżdzam widze kogoś na kolarce, dzisiaj również :)

Dzisiaj pojechałem do Świlczy,

Czwartek, 11 października 2007 · Komentarze(0)
Dzisiaj pojechałem do Świlczy, a właściwie to trochę dalej :) w sumie to jechałem gdzie mnie oczy poniosą. Za Rzeszowem spotkałem młodego rowerzyste, akurat jechał w moją stronę, przyśpieszyłem trochę.

Jechałbym z nim dalej ale robiło się ciemno, a wczoraj niechcący połamałem czerwone światełko z tyłu :/ ... ale i tak dojechałem po zmroku. Dobrze że lampy przydrożne mocno oświetlają, bo tak byłbym nie widoczny. Dobrze też że mnie drogówka nie zatrzymała za brak świateł, swoją drogą ... coraz szybciej się robi ciemno. Ale teraz już tak będzie.

MAX: 47,2 km/h
Kalorie: 315
Trochę chłodno: 13*-10*

Rzeszów - Słocina - Malawa.

Rzeszów - Słocina - Malawa.

Cel na dzisiejszy dzień osiągnąłem. Po drodze minęła mnie grupka 5 kolarzy, aż żal było że jechałem MTB, bo bym podążył za nimi, chociaż ciężko by było utrzymać ich tempo na właściwym podjeździe. Samo wzniesienie to ok. 3km jazdy pod górę (394 m.n.p.m).

Trochę zimno, na szczycie tylko 11*
MAX(tylko!): ~ 52 km/h

Odkąd jestem w Rzeszowie,

Poniedziałek, 8 października 2007 · Komentarze(4)
Odkąd jestem w Rzeszowie, cały czas odkrywam nowe trasy, staram się nie jeździć już raz przejechanymi drogami :) tak było i dzisiaj ...

Rzeszów - Słocina - Matysówka.

Chyba ze 3 razy pobłądziłem, wyjechałem na jakieś bezdroża ... a chciałem na wzniesienie Marii Magdaleny, cofnąłem się i pojechałem na Matysówkę.

W drodze powrotnej robiąc zdjęcia, zagadnął mnie "autobusiarz", pogadaliśmy o cyfrówkach Sony i Canon :) ... swoją drogą pozdrawiam pana kierowce autobuslu linii 36 ;p, może w końcu "złapie" tę ostrość na zdjęciach heh.

Słocina


Kościół Św. Rocha


"Lekki" podjazd :)


Panorama Rzeszowa


MAX: 50,2 km/h

Pękła bariera 100 kilometrów

Niedziela, 30 września 2007 · Komentarze(0)
Pękła bariera 100 kilometrów w jeden dzień, dokładnie 102. Tego mi było trzeba.
Trasa podobna do tej z przed tygodnia, ale do rzeczy:

Stalowa Wola - Pysznica - Piskorowy Staw - Słomiana - Krzaki - Spokojna - Ździary - Kąty - Domostawa - Łążek Ordynacki - (z powrotem przez) - Zarzecze - Nisko do Stalowej Woli.

Bardzo ładna pogoda - 22*-23* - wiart nie zbyt mocny, trasa w terenie płaskim, chodź były dwa fajne podjazdy; asfalt wymarzony na szosówke :)

Po zachodzie dokręciłem jeszcze ~30 km po mieście i drogą numer 77, tu już temperatura 13*-15*.
Zdjęcie z licznika jako dowód :)

MAX: 40,3 km/h
Kalorie: 1202

Kolejny rekordzik ! - tym

Sobota, 22 września 2007 · Komentarze(0)
Kolejny rekordzik ! - tym razem nakręciłem 80 km, jeśli chodzi o dystans w 24h to mój max, a w tydzień raz udało mi się zrobić lekko ponad 350 km :)

Stalowa Wola - Pysznica - Piskorowy Staw - Studzieniec - Spokojna - Krzaki - Zarzecze - Nisko - Stalowa Wola.

W studzieńcu trochę pobłądziliśmy, droga nam się skończyła :) to zatrzymaliśmy się na grzyby ... tylko dwa jadalne udało się znaleźć i jednego muchomora :D. W krzakach bardzo ładny odcinek drogi i do tego piękny las, tamtędy właśnie prowadzi zielony szlak rowerowy. W Zarzeczu remont nawierzchni, jeden pas jest czynny - to tak w ramach ostrzeżenia dla jadących tamtędy :)

I cała trasa ... wyszło 50 km. Wieczorem już sam siadłem na rower żeby dokręcić trochę, czułem że rekord już blisko. Zrobiłem 2 pętle na obwodnicy przez Rozwadów i do Agatówki drogą 77, potem jeszcze na ul. Solidarności i wróciłem do domu o 20:30 z uśmiechem, podniosłem sobie poprzeczkę o 7 km :)

A tu będzie zdjęcie mojego nowego licznika.


MAX: 42 km/h
Kalorie: 1057

Dzisiaj pechowo ... musiałem

Środa, 19 września 2007 · Komentarze(0)
Dzisiaj pechowo ... musiałem wcześnie zakończyć wyjazd :/

Rzeszów - Miłków - Zaczernie i z powrotem. Po drodze poluzowała mi się lewa korba, najpierw nakrętka potem już cała śruba. Skończyło się na tym że ostatnie 2 km prowadziłem rower trzymając w ręku korbę.

Teraz nie wiem co zrobić ...
Tak to wygląda: