Cel na dzisiejszy dzień osiągnąłem. Po drodze minęła mnie grupka 5 kolarzy, aż żal było że jechałem MTB, bo bym podążył za nimi, chociaż ciężko by było utrzymać ich tempo na właściwym podjeździe. Samo wzniesienie to ok. 3km jazdy pod górę (394 m.n.p.m).
Trochę zimno, na szczycie tylko 11* MAX(tylko!): ~ 52 km/h
Odkąd jestem w Rzeszowie, cały czas odkrywam nowe trasy, staram się nie jeździć już raz przejechanymi drogami :) tak było i dzisiaj ...
Rzeszów - Słocina - Matysówka.
Chyba ze 3 razy pobłądziłem, wyjechałem na jakieś bezdroża ... a chciałem na wzniesienie Marii Magdaleny, cofnąłem się i pojechałem na Matysówkę.
W drodze powrotnej robiąc zdjęcia, zagadnął mnie "autobusiarz", pogadaliśmy o cyfrówkach Sony i Canon :) ... swoją drogą pozdrawiam pana kierowce autobuslu linii 36 ;p, może w końcu "złapie" tę ostrość na zdjęciach heh.
Wszystkie moje rowery zostały w Rzeszowie, ale znalazłem starą kolarke (którą kiedyś chciałem sprzedać ;p), wyciągnąłem i zrobiłem pełną pętle przez obwodnicę HSW.
Pękła bariera 100 kilometrów w jeden dzień, dokładnie 102. Tego mi było trzeba. Trasa podobna do tej z przed tygodnia, ale do rzeczy:
Stalowa Wola - Pysznica - Piskorowy Staw - Słomiana - Krzaki - Spokojna - Ździary - Kąty - Domostawa - Łążek Ordynacki - (z powrotem przez) - Zarzecze - Nisko do Stalowej Woli.
Bardzo ładna pogoda - 22*-23* - wiart nie zbyt mocny, trasa w terenie płaskim, chodź były dwa fajne podjazdy; asfalt wymarzony na szosówke :)
Po zachodzie dokręciłem jeszcze ~30 km po mieście i drogą numer 77, tu już temperatura 13*-15*. Zdjęcie z licznika jako dowód :) MAX: 40,3 km/h Kalorie: 1202
Na pikniku industrialnym w Stalowej Woli.. W sumie to byłem tam 3 razy :] całość była wzdłuż ul. Grabskiego na obwodnicy.
Za pierwszym razem pojechałem z ojcem zobaczyć co tam jest na pikniku i dalej na ronda, Alutec i przez lasy. Drugi i trzeci raz z kuzynem na koncert Moniki Brodki i SBB. Później jeszcze był pokaz laserów, ale nie dotrwałem do niego, i tak przyjechałem rekordowo późno do domu - bo o 22:15. Prawdziwego czasu przejazdu nie znam ...
W studzieńcu trochę pobłądziliśmy, droga nam się skończyła :) to zatrzymaliśmy się na grzyby ... tylko dwa jadalne udało się znaleźć i jednego muchomora :D. W krzakach bardzo ładny odcinek drogi i do tego piękny las, tamtędy właśnie prowadzi zielony szlak rowerowy. W Zarzeczu remont nawierzchni, jeden pas jest czynny - to tak w ramach ostrzeżenia dla jadących tamtędy :)
I cała trasa ... wyszło 50 km. Wieczorem już sam siadłem na rower żeby dokręcić trochę, czułem że rekord już blisko. Zrobiłem 2 pętle na obwodnicy przez Rozwadów i do Agatówki drogą 77, potem jeszcze na ul. Solidarności i wróciłem do domu o 20:30 z uśmiechem, podniosłem sobie poprzeczkę o 7 km :)
Preferuje kolarstwo szosowe, rzadziej uderzam w teren. Jeżdze jak na razie po podkarpaciu, w planach mam dłuższy wyjazd w góry. Mam Meride road 880 na osprzęcie campagnolo i Gianta G-100.