Nie wiedziałem za bardzo
Niedziela, 2 września 2007
· Komentarze(0)
Kategoria Kolarka
Nie wiedziałem za bardzo w którą stronę się wybrać, ale zaraz po wyjechaniu z domu zobaczyłem rowerzystę w kompletnym stroju kolarskim, to pojechałem za nim, od wyznaczał mi trasę, ale tylko przez 4 km, potem skręcił na jakieś osiedle a ja wyjechałem za miasto.
Po chwili miałem już trasę mniej więcej ułożoną :) ale czasu było mało bo zbyt późno sobie wyjechałem. Pogoda początkowo była w sam raz na rower, nie za gorąco a wiatr umiarkowany.
Minąłem Pysznicę, Kłyżów, w Zarzeczu spotkał mnie przymusowy postój - remont nawierzchni drogi krajowej - po obu stronach rozstawione światła, czekała mnie przeprawa przez zdarty asfalt :/ Ale potem miałem 3 km bardzo dobrego asfaltu.
Na rondzie w Nisku zobaczyłem chmurę, która się do mnie zbliżała, musiałem ją ominąć, to pojechałem prosto na - Rzeszów. Dalej kilkadziesiąt metrów nad drogą przelatywał helikopter policyjny, a w oddali widać było paralotniarza. A aparatu nie miałem bo pożyczyłem.
Wjechałem do lasu za Niskiem, zdaje się że to Nadleśnictwo RUdnik i dalej prosto przez Nowosielec, w sumie długo się ciągnął. Dojechałem do tabliczki Rzeszów - 48, tam sobie zrobiłem postój i zawróciłem, była godzina 18:45. Z powrotem miałem wiatr w plecy, ale i tak się zrobiło chłodniej, tym bardziej jadąc przez las. Wracałem przez Nisko, skrótami, które wcześniej odkryłem :) po drodze spotkałem kumpla i razem jechaliśmy prawie do domu.
Po chwili miałem już trasę mniej więcej ułożoną :) ale czasu było mało bo zbyt późno sobie wyjechałem. Pogoda początkowo była w sam raz na rower, nie za gorąco a wiatr umiarkowany.
Minąłem Pysznicę, Kłyżów, w Zarzeczu spotkał mnie przymusowy postój - remont nawierzchni drogi krajowej - po obu stronach rozstawione światła, czekała mnie przeprawa przez zdarty asfalt :/ Ale potem miałem 3 km bardzo dobrego asfaltu.
Na rondzie w Nisku zobaczyłem chmurę, która się do mnie zbliżała, musiałem ją ominąć, to pojechałem prosto na - Rzeszów. Dalej kilkadziesiąt metrów nad drogą przelatywał helikopter policyjny, a w oddali widać było paralotniarza. A aparatu nie miałem bo pożyczyłem.
Wjechałem do lasu za Niskiem, zdaje się że to Nadleśnictwo RUdnik i dalej prosto przez Nowosielec, w sumie długo się ciągnął. Dojechałem do tabliczki Rzeszów - 48, tam sobie zrobiłem postój i zawróciłem, była godzina 18:45. Z powrotem miałem wiatr w plecy, ale i tak się zrobiło chłodniej, tym bardziej jadąc przez las. Wracałem przez Nisko, skrótami, które wcześniej odkryłem :) po drodze spotkałem kumpla i razem jechaliśmy prawie do domu.


