Rzeszów - Biała - Tyczyn - Hermanowa. W Tyczynie pobłądziłem trochę, w końcu droga się skończyła to zawróciłem, odpoczynek w parku (po którym nie można jeździć rowerem :D) i spowrotem do Rzeszowa.
Za każdym razem jak wyjeżdzam widze kogoś na kolarce, dzisiaj również :)
Dzisiaj pojechałem do Świlczy, a właściwie to trochę dalej :) w sumie to jechałem gdzie mnie oczy poniosą. Za Rzeszowem spotkałem młodego rowerzyste, akurat jechał w moją stronę, przyśpieszyłem trochę.
Jechałbym z nim dalej ale robiło się ciemno, a wczoraj niechcący połamałem czerwone światełko z tyłu :/ ... ale i tak dojechałem po zmroku. Dobrze że lampy przydrożne mocno oświetlają, bo tak byłbym nie widoczny. Dobrze też że mnie drogówka nie zatrzymała za brak świateł, swoją drogą ... coraz szybciej się robi ciemno. Ale teraz już tak będzie.
MAX: 47,2 km/h Kalorie: 315 Trochę chłodno: 13*-10*
Preferuje kolarstwo szosowe, rzadziej uderzam w teren. Jeżdze jak na razie po podkarpaciu, w planach mam dłuższy wyjazd w góry. Mam Meride road 880 na osprzęcie campagnolo i Gianta G-100.