Dzisiaj pechowo ... musiałem wcześnie zakończyć wyjazd :/
Rzeszów - Miłków - Zaczernie i z powrotem. Po drodze poluzowała mi się lewa korba, najpierw nakrętka potem już cała śruba. Skończyło się na tym że ostatnie 2 km prowadziłem rower trzymając w ręku korbę.
Tym razem na południe w stronę Krosna, 3 podjazdy na trasie, najpierw pod wiatr, więc powoli, a z powrotem już szybko. Ostatnie 5 km ze średnią ~ 28 km/h, bo zaczynało padać.
Dostałem dzisiaj nowy licznik na MTB, w piątek jade po niego :)
Dzisiaj samotnie przemierzyłem trasę ze Stalowej Woli, przez Nisko - Racławice - Wolinę, zahaczyłem o Nową Wieś i Przędzel. Dojechałem do tabliczki informacyjnej Przemyśl - 100. Wyjechałem tradycyjnie po 5. etapie Tour de Pologne, dlatego miałem mało czasu do jeżdżenia.
Jeszcze w mieście jakiś dziad wymusił pierwszeństwo i prawie by mnie potrącił, debil jeden, by mi rower uszkodził, ale nie dałem się, w ostatniej chwili zahamowałem i łokciem odepchnąłem się od gościa. Kiedyś też miałem podobną sytuacje jak motor mnie nie przepuścił, wpieprzył się prawie mi pod koło ... ale też mi sie udało uniknąć kraksy, zablokowały mi się wtedy hamulce i przez xx metrów nie mogłem jechać :/ Co za ludzie ...
Nisko - Plac Wolności by Kazimierz Garbacz
Ogólnie dzisiaj dobrze się jechało, szybko i pogoda niezła, oby w weekend nie było gorzej, bo planuję dłuższy wypad. MAX: 31,9 km/h
No nie dało się dzisiaj pojeździć, wszystko przez pogodę, 15* tylko chyba już lata nie będzie a zima przyjdzie w listopadzie. Trochę pojeździłem na kolarce, ale deszcz mnie zawrócił do domu. To wziąłem MTB i wyciągnąłem kumpla na wieczorowe rowerowanie, ale deszcz znowu dał o sobie znać i w konsekwencji wróciłem mokry, ubłocony i z piaskiem w ustach ... ale i tak było fajnie :)
Jak większość z polaków wie, wczoraj zaczął się nasz narodowy wyścig kolarski organizowany przez Czesława Langa, tutaj kilka zdjęć z wczorajszej jazdy drużynowej na czas, która nie będzie liczona do klasyfikacji generalnej.
Grupa Milram
Cofidis na trasie.
Kolarze z Euskaltel
Astana w kaskach Specialized
Kolaż T-Mobile
Grupa Lampre A tu połączone obrazki na tapetę w rozdzielczości 1280*1024. Zdjęcia dzięki uprzejmości: Schwefel
Nie wiedziałem za bardzo w którą stronę się wybrać, ale zaraz po wyjechaniu z domu zobaczyłem rowerzystę w kompletnym stroju kolarskim, to pojechałem za nim, od wyznaczał mi trasę, ale tylko przez 4 km, potem skręcił na jakieś osiedle a ja wyjechałem za miasto.
Po chwili miałem już trasę mniej więcej ułożoną :) ale czasu było mało bo zbyt późno sobie wyjechałem. Pogoda początkowo była w sam raz na rower, nie za gorąco a wiatr umiarkowany.
Minąłem Pysznicę, Kłyżów, w Zarzeczu spotkał mnie przymusowy postój - remont nawierzchni drogi krajowej - po obu stronach rozstawione światła, czekała mnie przeprawa przez zdarty asfalt :/ Ale potem miałem 3 km bardzo dobrego asfaltu.
Na rondzie w Nisku zobaczyłem chmurę, która się do mnie zbliżała, musiałem ją ominąć, to pojechałem prosto na - Rzeszów. Dalej kilkadziesiąt metrów nad drogą przelatywał helikopter policyjny, a w oddali widać było paralotniarza. A aparatu nie miałem bo pożyczyłem.
Wjechałem do lasu za Niskiem, zdaje się że to Nadleśnictwo RUdnik i dalej prosto przez Nowosielec, w sumie długo się ciągnął. Dojechałem do tabliczki Rzeszów - 48, tam sobie zrobiłem postój i zawróciłem, była godzina 18:45. Z powrotem miałem wiatr w plecy, ale i tak się zrobiło chłodniej, tym bardziej jadąc przez las. Wracałem przez Nisko, skrótami, które wcześniej odkryłem :) po drodze spotkałem kumpla i razem jechaliśmy prawie do domu.
Dzisiaj próbowałem kręcić kilometry na pętli, najpierw na obwodnicy, zrobiłem dwa kółka, jedno ~ 9,50 km. Potem inna pętla: Bojanowska, Kwiatkowskiego, Ofiar Katynia (do ronda), Hutnicza, Orzeszkowe, Ofiar Katynia, Bojanowska. Pętla ok. 8 km. Zrobiłem jedno kółko bo spotkałem kumpla i poszliśmy grać w piłkę :)
Trochę późno zabrałem się dzisiaj za jazdę, bo odpoczywałem po meczu w piłkę nożną, ale na rower zawsze mam czas. Zaczęło się chmurzyć ale to mnie nie wystraszyło, zabrałem ze sobą tatę i pojechaliśmy Bojanowską i na obwodnicę. Pierwsze 8 km to jazda po słabym gatunku asfaltu, potem było lepiej ale i tak musiałem jechać jakiś czas po kostce ...
Info: trp: ~ 18 km avg: ~ 20, 5 km/h stp: 0:52 max: 39 km/h
Szybko wróciliśmy a ja pojechałem spotkać sie z kumplem, wziąłem MTB, pojechaliśmy najpierw pod nadleśnictwo rozwadów a potem do Niska. Najpierw ja dyktowałem tempo 25-31 km/h, potem powrót i zmiana. Odpoczynek na światłach w stalowej woli (chyba 8 minut staliśmy) i dalej tempo, nie wiem czy schodziliśmy poniżej 30 klm/h :) ... nie wiedziałem że to możliwe na MTB :D. Po chwili odpoczynek (kumpel stracił siły) ... mi jakoś niefortunnie spadł łańcuch, musiałem się pobrudzić :/
Wracałem już sam po zmroku jakieś 3 km, nie schodząc poniżej 20 km/h. Taka jazda mi się podoba, trzeba to kiedyś powtórzyć. Niestety zdjęcia nie wiem kiedy dodam bo komputer - magazyn fotek - właśnie padł :/ Jutro jade naprawiać.
Preferuje kolarstwo szosowe, rzadziej uderzam w teren. Jeżdze jak na razie po podkarpaciu, w planach mam dłuższy wyjazd w góry. Mam Meride road 880 na osprzęcie campagnolo i Gianta G-100.